Jesteśmy od siebie niejako uzależnieni. Jesteśmy uzależnieni od całego taktu, jak w początkowej fazie miłości, kiedy, by kogoś przy sobie zatrzymać, mówisz mu o tym, jaki jest cudowny i wszystko ci pasuje. Potem jest z tym pasowaniem coraz gorzej... jak teraz.
Nawet, gdy plujesz, to mi pasujesz.
Nie lubię przewartościowywać swojego życia, a chyba czas na to. Ale to już prywatnie.
A dajcie mi spokój, tylko czekajcie, chwila... Gdzie jest Ewa? Martwię się i tęsknię.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Lałocze. A ja chyba nie mam czego zmieniać. Prócz tego, że w komentarzach zawsze mówię o sobie zamiast o postach. Dziękuję.
OdpowiedzUsuńeee tam, mów o sobie, lubię jak mówisz o sobie. ja nawet jeśli mam co zmieniać, i tak mi się nie uda, więc wolę nie próbować.
OdpowiedzUsuńO, kocham Lałocze. Chwila, czy ja też nie mówię zawsze o sobie? Właśnie mnie to zaczęło zastanawiać.
OdpowiedzUsuńmówienie o sobie nie jest niczym złym.
OdpowiedzUsuńAle bywa nudnym.
OdpowiedzUsuń