sobota, 21 marca 2009

that was easy, but how I miss you.


"Każdy ma w życiu fascynującą, nieznajomą osobę, kogoś, kto posiada nad nim niewyjaśnioną władzę. Może nim być chłopak w krótkich, obciętych nad kolanami spodniach, który strzyże ci trawnik, albo kobieta pachnąca White Shoulders, która podbija ci kartę w bibliotece - i jeśli ktoś taki zostawiłby wiadomość w automatycznej sekretarce: >Zostaw wszystko. Kocham cię. Wyjedźmy na Florydę<, poszłoby się za tym kimś bez namysłu."
(Douglas Coupland)

Niewątpliwie.

Czy to oznaka żenującego dziwkarstwa, czy gorącej desperacji, że jest osoba, której bez namysłu wskoczyłabym do łóżka, gdyby nadarzyła się taka okazja? Tylko dlatego, że on i ja w jednym łóżku to od kiedy się poznaliśmy symbol bezpieczeństwa?

Zgaduj zgadula.

Ta odrobina honoru, której się nie wyrzekłam, nakazuje mi zrozumieć, że kiedy mniej czy bardziej grzecznie powiedziałam komuś, żeby spierdalał, nie mogę błagać o powrót.

Nigdy nie czułam się ważna. Może to dlatego, że zawsze skupiam się na tej drugiej osobie, nie przykładając wagi do tego, jak mnie traktuje.



Może dlatego byłam dobrą poduszką, w którą można się wypłakać, pobić pięściami.



Zawsze miałam skłonność do uzależnień. Na myśl wam nie przyjdą wszystkie moje nałogi, niby nieszkodliwe, a niesamowicie wyniszczające.

Żyję nadzieją. Śmieszną nadzieją.

if you're ever around
in the city or the suburbs of this town
be sure to come around
I'll be wallowing in sorrow
wearing a frown


Zapytała, co z moją erekcją.
- Jestem smutny - powiedziałem. Nigdy mi nie staje, kiedy jestem smutny.

2 komentarze:

  1. Mi też nie staje, kiedy jestem smutna, ale Peggy Brown to dobra sprawa. Mam karty z Beatlesami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też stać mnie na bycie workiem treningowym i manekinem do używania. Niech tylko przyjdzie takie, co zechce. Dziwkarstwo kwitnie.

    OdpowiedzUsuń